Zimowa sesja ślubna bez marznięcia i bez śniegu na siłę
Zimą plener wygląda inaczej niż na wszystkich innych zdjęciach ślubnych, jakie widzieliście. Trzeba tylko wiedzieć, o której wyjść z domu i jak się ubrać, żeby po dwudziestu minutach nie prosić o powrót do auta.
Zimowa sesja ślubna trwa krócej niż letnia, zwykle 60 do 90 minut zamiast dwóch godzin, bo tyle da się wytrzymać w chłodzie i tyle trwa dobre światło. Najlepsza pora to godzina przed zachodem słońca, czyli w grudniu i styczniu mniej więcej między 14:00 a 15:30. Śnieg nie jest konieczny, a bywa nawet kłopotliwy. Szron, mgła, oszronione trzciny i puste plaże dają równie mocne kadry. Kluczem jest ciepła warstwa pod suknią, buty na zmianę i baza w pobliżu, do której można wrócić się ogrzać.
Dlaczego zima to najbardziej niedoceniany termin
Ceny sesji i reportażu podaje cennik fotografii ślubnej.
Większość par planuje plener na lato, bo tak wygląda większość zdjęć ślubnych w internecie. Właśnie dlatego zimowa sesja tak mocno się wyróżnia. Wasze zdjęcia nie będą wyglądać jak setka innych.
Zimą słońce chodzi nisko przez cały dzień, więc światło jest miękkie i ciepłe nie przez godzinę, ale przez dobre trzy. Nie ma ostrego blasku znad głowy, który latem psuje kadry w środku dnia. Do tego powietrze jest czystsze, a kolory bardziej nasycone.
Dochodzi jeszcze rzecz czysto praktyczna. Plaże, klify, parki i starówki są zimą puste. Nie trzeba czekać, aż ktoś wyjdzie z ujęcia, ani kadrować tak, żeby nie złapać ręcznika w tle. Terminy u wykonawców też są znacznie łatwiej dostępne niż w szczycie sezonu.
O której godzinie planować zimowy plener
To jest pytanie, które decyduje o całej sesji, bo zimą dzień jest krótki i łatwo się pomylić o godzinę.
W grudniu słońce zachodzi w Trójmieście najwcześniej, około 15:20, na początku stycznia około 15:35, a pod koniec stycznia dopiero po 16:15. Złota godzina wypada więc w środku popołudnia i w styczniu z tygodnia na tydzień przesuwa się później. To oznacza, że spotykamy się zaraz po lunchu, a nie wieczorem jak latem. W lutym i na początku marca robi się o godzinę luźniej.
Drugi dobry przedział to godzina po wschodzie słońca, czyli około 8:00. Światło jest wtedy podobne, a plaże i parki zupełnie puste. Minus jest taki, że to najzimniejsza pora doby.
Środek dnia zimą też działa lepiej niż latem, bo słońce nie wznosi się wysoko. Jeśli więc termin jest napięty, sesja o 12:00 w styczniu nie jest błędem, w przeciwieństwie do 12:00 w lipcu.
Co zrobić, gdy nie ma śniegu
To najczęstsza obawa i od razu ją rozbrajamy: w Trójmieście śnieg leży średnio kilkanaście dni w roku i nikt nie jest w stanie zagwarantować go na konkretny termin. Dobra wiadomość jest taka, że zimowa sesja ślubna bez śniegu wygląda równie dobrze, tylko inaczej.
Zamiast bieli pracujemy szronem na trawach i trzcinach, mgłą nad wodą o poranku, gołymi gałęziami rysującymi się na niebie i kolorami, które zimą schodzą do beżu, szarości i granatu. Taka paleta jest bardzo spójna i dobrze wygląda w albumie.
Jeśli bardzo zależy Wam na śniegu, jedyny sensowny plan to termin elastyczny. Umawiamy się, że dzwonimy do siebie, gdy prognoza pokaże opady, i wychodzimy w ciągu jednego albo dwóch dni. Przy sesji plenerowej niezwiązanej z dniem ślubu to zupełnie wykonalne.
Jak się ubrać, żeby nie zmarznąć w kadrze
Tu decyduje się, czy sesja potrwa dziewięćdziesiąt minut, czy skończy się po dwudziestu. Kilka rzeczy sprawdza się zawsze.
- Warstwa termiczna pod suknią. Cienkie legginsy termoaktywne są niewidoczne pod większością sukni, a robią ogromną różnicę.
- Płaszcz albo peleryna zamiast bolerka. Długi płaszcz w spokojnym kolorze wygląda zimą lepiej niż odsłonięte ramiona i dodatkowo staje się elementem stylizacji.
- Buty na dojście i buty do zdjęć. Zimą to nie fanaberia, tylko warunek przejścia po zmarzniętym piasku czy błocie.
- Rękawiczki i coś na uszy. Dłonie marzną pierwsze i widać to na zdjęciach, bo palce robią się czerwone i sztywne.
- Termos i koc w aucie. Pięć minut przerwy na ciepłą herbatę potrafi uratować drugą połowę sesji.
Pan młody ma zwykle łatwiej, ale warto pamiętać o cienkiej warstwie pod koszulą i o tym, żeby marynarka nie była jedyną ochroną przed wiatrem od morza.
Gdzie zimą wychodzi najlepiej
Nie każde miejsce, które działa latem, sprawdza się w styczniu. Te trzy typy plenerów wybieramy zimą najczęściej.
Las i park. Bezlistne drzewa wpuszczają dużo więcej światła niż latem, a szron na gałęziach daje fakturę, której nie ma o żadnej innej porze roku. Do tego las osłania od wiatru, więc jest tam realnie cieplej niż na otwartej przestrzeni.
Wybrzeże. Zimowe morze wygląda zupełnie inaczej: ciemniejsza woda, puste plaże, czasem lód przy brzegu. Trzeba jednak liczyć się z wiatrem, który przy zerze potrafi skrócić sesję o połowę. Dlatego planujemy tu krótkie wyjścia i bazę w samochodzie kilkadziesiąt metrów dalej.
Miasto. Starówka, podcienia i latarnie sprawdzają się zimą lepiej niż latem, bo wcześnie zapada zmrok i można zagrać światłem ulicy. To też najbezpieczniejsza opcja przy złej pogodzie, bo zawsze jest gdzie wejść pod dach.
Ile trwa i ile kosztuje sesja zimą
Zimowa sesja jest krótsza od letniej i to jest zaleta, nie kompromis. Sześćdziesiąt do dziewięćdziesięciu minut wystarcza, bo w chłodzie pracuje się szybciej i bez rozciągania przerw. Liczba gotowych zdjęć pozostaje taka sama jak przy sesji dwugodzinnej latem.
Cena też się nie zmienia. Sesja ślubna jako osobna usługa kosztuje 1 500 zł, a sesja narzeczeńska 800 zł. W pakietach fotograficznych od srebrnego wzwyż plener jest już wliczony. Pełne zestawienie znajdziecie w cenniku.
Zimą łatwiej też o termin. Od listopada do marca kalendarz jest znacznie luźniejszy niż w sezonie, więc sesję da się umówić z tygodnia na tydzień, a nie z półrocznym wyprzedzeniem.
Więcej o tym, jak wygląda praca, którą wykonuje fotograf ślubny w Trójmieście, opisaliśmy na stronie usługi.
Ten tekst jest częścią większej całości. Resztę znajdziecie w naszym poradniku ślubnym.
Najczęstsze pytania o zimową sesję ślubną
Czy zimowa sesja ślubna ma sens bez śniegu?
Tak. W Trójmieście śnieg leży średnio kilkanaście dni w roku, więc większość zimowych sesji powstaje bez niego. Zamiast bieli pracujemy szronem, mgłą, gołymi gałęziami i stonowaną paletą beżu, szarości i granatu.
O której godzinie najlepiej zrobić sesję zimą?
Godzinę przed zachodem słońca, czyli w grudniu i styczniu mniej więcej między 14:00 a 15:30. Druga dobra pora to około 8:00 rano. Środek dnia zimą też działa, bo słońce nie wznosi się wysoko.
Ile trwa zimowa sesja ślubna?
Od 60 do 90 minut. To krócej niż latem, bo tyle da się komfortowo wytrzymać w chłodzie, a liczba gotowych zdjęć pozostaje bez zmian.
Jak się ubrać, żeby nie zmarznąć?
Cienka warstwa termiczna pod suknią, długi płaszcz zamiast bolerka, buty na dojście i osobne do zdjęć, rękawiczki oraz termos w aucie. To wystarcza na półtorej godziny nawet przy zerze.
Czy da się umówić sesję dopiero wtedy, gdy spadnie śnieg?
Tak, przy sesji niezwiązanej z dniem ślubu to najlepsze rozwiązanie. Umawiamy termin elastyczny i wychodzimy w ciągu jednego albo dwóch dni od opadów.
Czy zimą można też nakręcić film z sesji?
Tak, obsługujemy zdjęcia i wideo w tej samej realizacji. Zimą materiał filmowy zyskuje na tym, że plener jest pusty, a światło niskie przez cały dzień.
Zobacz nasze opinie w Google
Prawdziwe opinie od Par Młodych, które zaufały CamStudio
Zaplanujmy Waszą zimową sesję
Napiszcie, na kiedy myślicie o plenerze i czy zależy Wam na śniegu. Jeśli tak, umówimy termin elastyczny i wyjdziemy zaraz po opadach. Resztę, czyli godzinę, miejsce i prowadzenie przed obiektywem, bierzemy na siebie.
Zapytaj o termin Sprawdź cennikCamStudio, Marcin Fierka · kamerzysta i fotograf ślubny, Trójmiasto i Pomorskie · camstudio3city@gmail.com · tel. 791-979-296 · cam-studio.pl