Ślub cywilny w plenerze
Ile kosztuje, jakiej zgody wymaga, gdzie wolno go zorganizować i co trzeba przewidzieć, żeby wyszedł także na filmie.
W skrócie: ślub cywilny poza siedzibą urzędu jest możliwy, ale wymaga zgody kierownika urzędu stanu cywilnego na konkretne miejsce i kosztuje 1 000 zł ponad zwykłe formalności. Do tego dochodzi opłata skarbowa 84 zł za sporządzenie aktu małżeństwa. Kierownik może odmówić, jeżeli miejsce nie zapewnia bezpieczeństwa albo powagi ceremonii.
Ile kosztuje ślub cywilny w plenerze
Sam ślub cywilny w urzędzie to opłata skarbowa 84 zł za sporządzenie aktu małżeństwa. Jeżeli chcecie, żeby kierownik urzędu przyjechał na miejsce, dochodzi 1 000 zł dodatkowej opłaty. Ta kwota jest jednakowa w całej Polsce, więc nie ma sensu szukać tańszego urzędu.
Do tego dochodzą koszty, o których łatwo zapomnieć: nagłośnienie, krzesła, zadaszenie na wypadek deszczu i dojazd wszystkich usługodawców w miejsce, które często leży poza miastem. Realnie plener bywa droższy od sali nie z powodu opłaty urzędowej, tylko przez te dodatki.
Zgoda urzędu: o co naprawdę chodzi
To nie jest formalność do odhaczenia. Kierownik urzędu stanu cywilnego ocenia konkretne miejsce i może odmówić.
Bezpieczeństwo uczestników
Miejsce musi być bezpieczne dla wszystkich obecnych, także dla starszych gości. Stromy klif, grząski brzeg i pomost bez barierki to typowe powody odmowy.
Powaga ceremonii
Lokalizacja ma odpowiadać charakterowi uroczystości. Ogród, taras, park czy dziedziniec dworu przechodzą bez problemu. Plaża w środku sezonu, obok grającej muzyki z baru, już niekoniecznie.
Warunki praktyczne
Dojazd, parking, stabilne podłoże i miejsce na stolik oraz krzesła. Urzędnik przywozi dokumenty i musi mieć gdzie je położyć, a przy tym nie stać po kostki w piasku.
Wniosek o zgodę składa się w urzędzie właściwym dla miejsca ceremonii, nie dla Waszego zameldowania. Warto to zrobić wcześnie, bo od decyzji zależy cała reszta planu dnia.
Czego plener wymaga od kamery i dźwięku
Tu zaczyna się część, o której nie przeczytacie w poradnikach urzędowych, a która decyduje o tym, czy z ceremonii zostanie coś więcej niż zdjęcia.
Wiatr jest większym problemem niż deszcz. Na Pomorzu prawie zawsze wieje, a mikrofon bez osłony zamienia przysięgę w szum. Przy plenerze pracuję z osłoniętym mikrofonem przypiętym przy panu młodym i drugim przy urzędniku, bo z odległości kilku metrów nie da się tego uratować w montażu.
Słońce w złej godzinie psuje twarze. Ceremonia o czternastej w pełnym słońcu oznacza ostre cienie pod oczami i zmrużone spojrzenia. Jeżeli macie wybór, warto ustawić ją na późne popołudnie, a jeżeli nie, to przynajmniej tak, żeby słońce padało z boku, a nie zza pleców gości.
Ustawienie krzeseł decyduje o kadrach. Przy ceremonii w sali kamerzysta ma boczne przejścia. W plenerze bardzo często nie ma nic poza jednym przejściem środkiem, więc albo stoi za gośćmi, albo wchodzi w kadr fotografowi. Kilka metrów luzu z jednej strony rozwiązuje ten problem.
Plan B musi być decyzją, nie nadzieją. Namiot albo sala w tym samym obiekcie, wybrana wcześniej i sprawdzona pod kątem światła. Deszcz w dniu ślubu nie jest katastrofą, o ile ktoś pomyślał o nim wcześniej niż tego samego ranka.
Gdzie na Pomorzu wychodzi to najlepiej
Nie podam Wam listy konkretnych obiektów, bo dostępność zmienia się z sezonu na sezon, a zgoda i tak zależy od urzędu. Powiem, co działa jako typ miejsca.
Ogrody i dziedzińce dworów sprawdzają się najlepiej, bo mają zaplecze, prąd i naturalne osłony od wiatru. Tarasy z widokiem na wodę dają najlepsze kadry, ale są też najbardziej wietrzne. Lasy i polany wyglądają pięknie w południe i fatalnie o zmierzchu, bo światło znika tam wcześniej niż na otwartym terenie.
Plaża jest tym miejscem, o które pyta najwięcej par i które sprawia najwięcej kłopotu: piasek, wiatr, spacerowicze w tle i ograniczenia formalne. Da się, ale trzeba to zaplanować wcześniej i zwykle poza sezonem albo wcześnie rano.
Ślub w plenerze a ślub konkordatowy
Warto rozdzielić dwie rzeczy, bo bywają mylone.
Ślub cywilny w plenerze to ceremonia prowadzona przez kierownika urzędu stanu cywilnego poza siedzibą urzędu. Ma skutki prawne, wymaga zgody i kosztuje tysiąc złotych ponad zwykłe opłaty.
Ślub kościelny poza kościołem jest w praktyce niemożliwy w większości parafii. Msza z sakramentem małżeństwa odbywa się w kościele, a wyjątki wymagają zgody biskupa i zdarzają się rzadko.
Ceremonia humanistyczna w plenerze nie ma skutków prawnych. Prowadzi ją celebrant, a małżeństwo trzeba zawrzeć osobno w urzędzie. Część par robi tak celowo: formalności w urzędzie w tygodniu, a właściwa ceremonia w plenerze w sobotę.
Jeżeli zależy Wam na plenerze i na skutkach prawnych naraz, właściwą drogą jest ślub cywilny poza siedzibą urzędu, czyli dokładnie to, co opisuje ten tekst.
Jak wygląda przebieg ceremonii w plenerze
Sam obrzęd nie różni się od tego w urzędzie, ale otoczenie zmienia jego tempo.
Goście zajmują miejsca wcześniej. W urzędzie wchodzą do sali i siadają. W plenerze rozchodzą się po terenie, więc ktoś musi ich zebrać, zwykle na kilkanaście minut przed czasem.
Wejście pary jest dłuższe. Przejście alejką między krzesłami trwa i to jest jedna z mocniejszych scen dnia. Warto ustalić wcześniej, kto wchodzi z kim i w jakiej kolejności.
Sama ceremonia trwa krócej, niż się wydaje. Zwykle piętnaście do dwudziestu pięciu minut razem z przemową urzędnika i podpisami.
Podpisy odbywają się przy stoliku. To moment, w którym wszyscy wstają i podchodzą bliżej. Jeżeli stolik stoi tyłem do słońca, na zdjęciach i w filmie zostaną same sylwetki.
Co powiedzieć gościom wcześniej
Plener wymaga od gości więcej niż sala i warto ich uprzedzić, bo to oszczędza kłopotów.
Obuwie. Szpilki na trawie zapadają się po kilku krokach. Jedno zdanie w zaproszeniu albo w wiadomości rozwiązuje ten problem.
Pogoda i temperatura. Wieczorem nad wodą potrafi być o kilka stopni chłodniej niż w mieście. Część par przygotowuje kosz z kocami, co przy okazji dobrze wygląda w kadrze.
Słońce. Jeżeli ceremonia jest po południu, goście będą siedzieć w pełnym słońcu przez dwadzieścia minut. Parasole albo ustawienie krzeseł w cieniu drzew to rzecz, o której myśli się dzień wcześniej, nie w trakcie.
Godzina przyjazdu. W plenerze nie ma poczekalni. Spóźnieni goście wchodzą wprost w kadr, w środku przysięgi.
Kiedy zaplanować ceremonię w plenerze
Godzina decyduje o tym, jak wyjdą zdjęcia i film, a przy ślubie pod gołym niebem nie da się jej naprawić światłem z sali.
Późne popołudnie jest najlepsze. Słońce stoi nisko, światło jest ciepłe i miękkie, a twarze nie są przymrużone. Do tego zaraz po ceremonii wchodzi złota godzina, czyli najlepszy czas na plener.
Południe jest najtrudniejsze. Słońce świeci pionowo, pod oczami pojawiają się ostre cienie, a jasne partie kadru się przepalają. Jeżeli nie macie wyboru, warto szukać miejsca z naturalnym cieniem od drzew albo zadaszenia.
Uwaga na porę roku. We wrześniu słońce zachodzi wyraźnie wcześniej niż w czerwcu, a nad morzem różnica bywa dotkliwa. Ceremonia o osiemnastej w czerwcu i we wrześniu to dwa zupełnie inne oświetlenia.
Nagłośnienie: rzecz, o której zapomina się najczęściej
W sali urzędu słychać wszystko. W plenerze dźwięk ucieka w górę i na boki, a wiatr robi resztę.
Bez nagłośnienia goście z tylnych rzędów nie usłyszą ani urzędnika, ani Waszej przysięgi. To najczęstsza skarga po ceremoniach plenerowych i jednocześnie najłatwiejsza do uniknięcia.
Wystarczy prosty zestaw z mikrofonem dla urzędnika i drugim dla pary młodej. Część obiektów ma taki sprzęt na miejscu i udostępnia go w cenie wynajmu, więc warto zapytać przed szukaniem firmy zewnętrznej.
Nagłośnienie dla gości to co innego niż nagranie dźwięku do filmu. Do filmu i tak pracujemy na własnych mikrofonach bezprzewodowych z osłonami przeciwwietrznymi, niezależnie od tego, co gra na sali.
Ile trwa cała ceremonia
Sam obrzęd to zwykle piętnaście do dwudziestu pięciu minut. W planie dnia trzeba jednak zarezerwować znacznie więcej.
Doliczcie kwadrans na zebranie i posadzenie gości, kilka minut na wejście pary, potem podpisy i gratulacje, które przy stu osobach potrafią zająć drugie tyle co ceremonia. Realnie cały blok to godzina, czasem więcej.
Jeżeli po ceremonii planujecie plener w tym samym miejscu, warto ustalić, kiedy dokładnie odchodzicie od gości. Bez tego gratulacje przeciągają się do momentu, w którym najlepsze światło już minęło.
Planujecie ceremonię w plenerze?
Napiszcie, gdzie i o której, a powiem Wam, na co uważać w tym konkretnym miejscu i o czym zapytać w urzędzie. Pakiety filmowe zaczynają się od 4 000 zł, dojazd do 50 km od Gdyni jest wliczony w cenę.
Sprawdź wolny termin Pełny cennik
Zobaczcie też formalności przedślubne krok po kroku i plenery ślubne w Trójmieście.
Najczęściej wybieranym plenerem na ślub cywilny poza urzędem jest u nas plaża. O tym, jak to zorganizować od formalności po godzinę ceremonii, piszemy w tekście wesele nad morzem i ślub na plaży.
Najczęstsze pytania o ślub cywilny w plenerze
Ile kosztuje ślub cywilny w plenerze?
Tysiąc złotych za ceremonię poza siedzibą urzędu plus 84 zł opłaty skarbowej za sporządzenie aktu małżeństwa. Do tego dochodzą koszty nagłośnienia, krzeseł i zadaszenia, które ponosicie osobno.
Czy urząd może odmówić ślubu w plenerze?
Tak. Kierownik urzędu ocenia, czy miejsce zapewnia bezpieczeństwo uczestników i powagę ceremonii. Odmowa zdarza się przy miejscach trudno dostępnych albo takich, gdzie nie da się zapewnić spokoju.
Gdzie składa się wniosek o zgodę?
W urzędzie stanu cywilnego właściwym dla miejsca ceremonii, a nie dla miejsca zameldowania. Warto zrobić to wcześnie, bo od zgody zależy reszta planu.
Co z deszczem?
Plan zapasowy trzeba mieć ustalony wcześniej, najlepiej w tym samym obiekcie. Przeniesienie ceremonii pod dach nie wymaga nowej zgody, jeżeli miejsce zostało zgłoszone razem z głównym.
Czy w plenerze da się nagrać czysty dźwięk przysięgi?
Da się, ale wymaga mikrofonów bezprzewodowych z osłonami przeciwwietrznymi, przypiętych przy parze młodej i przy urzędniku. Nagranie z kamery stojącej kilka metrów dalej daje w plenerze głównie szum wiatru.